Dzieło Pomocy św. Ojca Pio
ZAMÓW KADZIDŁO POMAGAM
Dzieło Pomocy - Facebook Facebook Dzieło Pomocy - Instagram Instagram Dzieło Pomocy - Linkedin Linkedin

Pożegnanie z godnością

Umierają młodo, często w samotności i zapomnieniu. O kim mowa? O osobach bezdomnych. Ich groby umieszczane są na peryferiach cmentarzy, opatrzone drewnianym krzyżem oraz tabliczką z napisem NN – Nazwisko Nieznane. Wiele z tych osób było podopiecznymi Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, dlatego chcemy zachować pamięć o nich również po śmierci…

Drewniane płotki otaczające groby i 50 tabliczek z cytatem z Księgi Izajasza „Wezwałem Cię po Imieniu”. To wszystko własnoręcznie przygotowały osoby bezdomne, będące uczestnikami działającego w Dziele Centrum Integracji Społecznej. Pomysł akcji zrodził się z potrzeby pożegnania osób bezdomnych z godnością. Panowie doświadczający bezdomności, w ramach warsztatu pracy, chętnie włączyli się w tę inicjatywę. Samodzielnie wykonali tabliczki i płotki z desek pochodzących z drewnianych palet, a następnie umieścili je na grobach osób bezdomnych  na dwóch krakowskich cmentarzach.


Historia pana Wojciecha

Mateusz Bałut, pracownik socjalny Dzieła Pomocy św. Ojca Pio, wspomina pana Wojtka, podopiecznego Dzieła, któremu towarzyszył na drodze wychodzenia z bezdomności od października 2019 roku, aż do dnia jego śmierci.

„Udało się nam razem przeżyć wiele różnych perypetii, niekiedy smutnych, niekiedy wesołych… Pan Wojciech po długich rozmowach, dał się namówić na pobyt w noclegowni dla bezdomnych mężczyzn. Podczas pobytu tam odżył, a na jego twarzy i w jego oczach często gościł uśmiech.

Jedno wspomnienie z naszej współpracy szczególnie mnie wzruszyło. W pobliskiej parafii miał odbyć się odpust i pan Wojciech zaprosił mnie na niego, obiecując zakup cukrowej waty. Nie dane było mi jednak pojechać przez nawał pracy. W dniu odpustu siedziałem w gabinecie, miałem konsultację. Otrzymałem telefon z recepcji, że mam gościa. Zdziwiłem się, bo nikogo nie zapraszałem. O mało nie padłem z wrażenia, gdy zobaczyłem pana Wojciecha, trzymającego w ręce watę cukrową, którą przywiózł z odpustu…

Kolejnym etapem w jego drodze do domu było złożenie wniosku o lokal socjalny. Udało mu się dostać na listę mieszkaniową i czekał na własne mieszkanie. Pan Wojciech był zawodowym żołnierzem i czasami, gdy prosiłem go o potwierdzenie naszego spotkania, odbierałem „zaszyfrowane” wiadomości głosowe typu: „Będę w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej porze”. Zapamiętam go jako człowieka o wysokiej godności osobistej, przyjmującego pokornie wiele przeciwności.  Wierzę, że cieszy się teraz przebywaniem w obecności Taty Niebieskiego. Lokal socjalny zamieniono panu na lokal wieczny, gdzie nie ma limitów ani kolejek.”

Skip to content