Dzieło Pomocy św. Ojca Pio 20 lat
POMAGAM
Dzieło Pomocy - Facebook Facebook Dzieło Pomocy - Instagram Instagram Dzieło Pomocy - Linkedin Linkedin

Historia Kingi

„Mój dzień to było nieustanne kombinowanie, gdzie i jak się umyć.” – historia Kingi

Z okresu mojego dzieciństwa najlepiej pamiętam długie godziny spędzone w lesie na zbieraniu jagód (sprzedając je, zarabiałam na zakup ubrań). I to, jak dowiedziałam się, że dom w którym mieszkałam z rodzicami nie jest nasz i mamy się wyprowadzić. To był dla mnie szok. Mieszkaliśmy odtąd w przeróżnych warunkach, ale nigdzie nie czułam się bezpiecznie

Kiedy przyszedł czas wyboru liceum, bez problemu dostałam się do tego o profilu plastycznym. Od zawsze lubiłam malować. Czas spędzony w szkole średniej to były moje szczęśliwe lata. Potem zaczęły się schody, nie dostałam się na malarstwo i rok spędziłam w domu… To było ciężkich 12 miesięcy. Miałam złe relacje z tatą… nauczyłam się „przepraszać, że żyję” i nie mieć potrzeb, najlepiej żadnych. Potem spróbowałam znowu i dostałam się na studia. Skończyłam malarstwo. Jednak jeszcze w trakcie nauki zaczęłam panicznie bać się życia i tego, że sobie nie poradzę. I rzeczywiście wraz z otrzymaniem dyplomu mój czarny scenariusz spełnił się… zostałam oszukana przez właścicielkę galerii, w której pracowałam.

Bez pieniędzy i pomysłu na życie przemieszkałam dwa lata u znajomych, rzeczy trzymałam w depozycie. Do rodziców wracałam tylko na święta, ale nie przyznawałam się do tego, jak wygląda moja sytuacja. Robiłam wszystko, by się utrzymać. W końcu razem z kolegą zaczęłam wynajmować pracownię – on w niej malował, a ja mieszkałam. Wszystko byłoby dobrze, tylko w pracowni nie było łazienki i w ogóle wody. Mój dzień to było nieustanne kombinowanie, gdzie i jak się umyć. Zapadłam na zdrowiu psychicznym, wstydziłam się zadzwonić do pracodawcy, bo wstydziłam się siebie…

Któregoś dnia zobaczyłam przyklejoną do drzwi kartkę z adresem Dzieła Pomocy – Smoleńsk 4 – w którym mieści się łaźnia i pralnia dla bezdomnych. Ta kartka uratowała mi życie. Choć nie wyglądam, to jedną nogą już jestem na ulicy – pomyślałam i poszłam pod wskazany adres. Tak rozpoczęła się powolna przemiana mojego życia.


Kinga, lat 38
skończyła malarstwo,
wrażliwa na piękno, które lubi uwieczniać na papierze


Skip to content