Skończyłam dobre liceum i studia, zajmowałam wysokie stanowiska. Miałam też rodzinę. Ale wszystko poszło w niepamięć, gdy zostawił mnie mąż. Wtedy pogrążyłam się w depresji. By nie czuć smutku wieczorami wypijałam kilka piw. Powoli, niepostrzeżenie wpadałam w nałóg.

Po rozwodzie nie miałam się gdzie podziać – mieszkanie w którym mieszkałam wcześniej z mężem i dzieckiem należało do rodziny męża. W końcu córka zamieszkała z ojcem, a ja zostałam sama. Bez nadziei, bez wsparcia najbliższych trafiłam na melinę, gdzie nie było prądu ani normalnej łazienki. I tak przez kilka lat trwałam letargu – były dni, kiedy tylko piłam i patrzyłam w okno. Marzyłam, by się stamtąd wyrwać, nie miałam jednak pojęcia dokąd pójść, jakie podjąć kroki. W końcu zdecydowałam się na terapię odwykową. Ale na nic taka terapia, gdy potem wraca się w to samo miejsce, do tych samych ludzi.

Pierwszym światełkiem było prowadzone przez siostry przytulisko, gdzie trafiłam dzięki znajomemu z AA. Znów podjęłam terapię, tym razem skuteczną. W końcu miałam miejsce, do którego mogłam wrócić – gdzie jest prąd, woda i ktoś, komu na mnie zależy.

Siostry skierowały mnie do Dzieła Pomocy św. Ojca Pio. Na początku przychodziłam tylko po lekarstwa antydepresyjne, aż przy kolejnym spotkaniu br. Mariusz podpowiedział mi, jaką jeszcze pomoc można uzyskać w Dziele. I tak spotkałam się z panią Gosią – pracownikiem socjalnym. Za jej poradą zostałam uczestnikiem CIS-u i, co najważniejsze, otrzymałam miejsce w mieszkaniu wspieranym.

Pamiętam, jak po pierwszej nocy spędzonej w nowym miejscu do pokoju wpadło słońce. Wstałam, zrobiłam sobie kawę. Zaczęłam szykować się do pracy. Jak normalny człowiek. Z kranu popłynęła ciepła woda. I wtedy poczułam się naprawdę szczęśliwa.

To niesamowite uczucie, gdy po paru latach tułaczki nareszcie ma się normalny dom! Mając gdzie mieszkać, mogę krok po kroku realizować plan przygotowany na terapii: znaleźć lepszą pracę, starać się o mieszkanie socjalne, na nowo nawiązać relację z córką. Oraz podać dalej otrzymane dobro. W końcu jestem panią samej siebie!

Dominika

 

 

Aktualności

Lekcje miłosierdzia

- Słuchajcie uważnie, nawet ja dowiedziałam się nowych rzeczy o pomocy potrzebującym – zwróciła się na początku katechezy do swoich uczniów siostra Halina z jednego z krakowskich liceów.

Czytaj więcej »